Misiek PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
sobota, 28 listopada 2009 14:19

autor Grażyna Polańczyk

Pana Zygmunta Radzikowskiego i jego Charty Rosyjskie znali z widzenia wszyscy mieszkańcy Milanówka. Starszy pan jadący na rowerze i obok dwa dystyngowane psy wzbudzały zainteresowanie nawet u osób nie interesujących się zwierzętami.

 

Psy w domu państwa Radzikowskich były od zawsze. Od roku osiemdziesiątego, kiedy z Łodzi przyjechała sunia Bora, aż na 24 lata zagościły tam rudo-białe Charty. Urodziło się ich kilka po-koleń. Bora wychowała stado szczeniąt, z których w domu na ul Fiderkiewicza pozostał Nikodem i jego syn Boran. To właśnie Borana i jego córkę Nanę podziwiali wszyscy na spacerach w ciągu ostatnich lat.
Oba psy, ku rozpaczy całej rodziny robiły to co Charty lubią najbardziej; uciekały z domu na długie samotne wycieczki. Rekordem jeśli chodzi o odległość był samotny wypad psów aż pod Błonie.
Boran dożył dwunastu lat. Przez ostatni miesiąc życia miał sparaliżowane tylne łapy i był wynoszony przez właścicieli do ogrodu. Z żalem patrzył na biegającą Nanę. Sunia wkrótce zachorowała na nerki i przeżyła Borana tylko o rok. W domu zrobiło się nieprawdopodobnie pusto i smutno.
Pan Zygmunt dowiedział się od znajomych, że przy kiosku z gazetami obok kościoła od dłuższego czasu mieszka bezdomny pies. Mógł tam liczyć na miskę, w której pani z kiosku wystawiała psu jedzenie. Następnego dnia w domu państwa Radzikowskich pojawił się Misiek - duży owczarkowaty kundel, którego pan Zygmunt przyprowadził na smyczy. Wystraszony pies odbył pierwszy spacer z Kościuszki na Fiderkiewicza a nowi właściciele pokazali mu dom i cały ogród. Wieczorem Misiek jednym susem przesadził bramę i wrócił pod "swój" kiosk z gazetami. Nie zrażony tym pan Zygmunt następnego dnia podjął kolejną próbę przyprowadzenia psa do domu. Tym razem Misiek najwyraźniej stwierdził, że znaleźli się ludzie, którym można zaufać. Tu odnalazł wreszcie swój wymarzony dom, Tak przyzwyczaił się do nowych właścicieli, że nigdy nie przyszło mu do głowy żeby nie tylko uciec, ale gdzieś choćby na moment się oddalić. Za to bardzo przeżył pierwszy wyjazd swoich państwa na urlop. Został pod opieką ich córki. Nie jadł, był smutny i całymi dniami tęsknie patrzył w stronę drzwi. A po powrocie swoich państwa z urlopu cieszył się szalejąc z radości.
Misiek uwielbia wycieczki rowerowe ze swoim panem. Uwielbia też Swojego właściciela, za którym bez protestu wchodzi nawet do lecznicy dla zwierząt. Siada wtedy przed panem Zygmuntem i patrzy mu w oczy jakby chciał powiedzieć; "dla ciebie zrobię wszystko, nawet dam się zaszczepić i nie ugryzę weterynarza".
Pan Radzikowski twierdzi, że jeszcze nigdy nie miał tak mądrego i posłusznego psa. Mimo że Misiek nie jest tak ładny jak jego poprzednie psy, ani nie wzbudza żadnego zachwytu u przechodzących obok ludzi pan Zygmunt nie zamieniłby go nawet na najpiękniejszego Charta na świecie.
Grażyna Polańczyk
 
Źródło: Bibuła Milanowska

Poprawiony: niedziela, 29 listopada 2009 18:26